przemijanie3

Motywy przemijania w literaturze polskiego baroku

Bardzo ważny temat! Nawet jeśli nie będziesz pisać wypracowania na ten temat w klasie I (to mało prawdopodobne), ten temat powróci w klasie III, przy wszelkiego rodzaju powtórkach i utrwalaniach wiadomości. Wymaga dojrzałości i refleksyjności, dlatego zdecydowanie można go zaliczyć do tematów trudnych, wymagających wysiłku i czasu.

Motywy przemijania, marności świata i śmierci w literaturze polskiego baroku

Ważne utwory
Sonety i Epitafium Rzymowi Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego
• Utwory z Setnika rymów duchownych Sebastiana Grabowieckiego
Uwagi o śmierci niechybnej księdza Józefa Baki
Krótkość żywota, Na toż, Marność Daniela Naborowskiego
• Przede wszystkim zaś – Księga Koheleta, bez znajomości której nie da się „popchnąć” tego tematu
Księga Koheleta
Słowa vanitas vanitatum et omnia vanitas powtarzają się w tej niezbyt obszernej księdze aż 20 razy. Treścią księgi są rozważania nad sensem życia ludzkiego. Choć autor zadaje sobie pytanie, jakie są drogi do prawdziwego szczęścia, nie znajduje odpowiedzi. Wiele z nich „przetestował” sam: miał władzę, majątek, sławę, używał życia, zdobył imponującą wiedzę. Życie ludzkie pełne jest utrapień, właściwie nawet nieznośne.
Zacytuj
Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu,
jaki zadaje sobie pod słońcem?
(Koh, 1, 3)
Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.
A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.
(Koh, 1, 14)
I przyjrzałem się wszystkim dziełom,
jakich dokonały moje ręce,
I trudowi, jaki sobie przy tym zadałem.
A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem!
Z niczego nie ma pożytku pod słońcem.
Kon, 2, 11
Zabłyśnij
Cień u Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego jest symbolem marności tego świata. Skontrastowany jest z Bożym blaskiem i światłością. W Sonecie I poeta pisze:
A ja, co dalej, lepiej cień głęboki
Błędów mych widzę (…).
Ciemne barwy, mrok, pogrążenie w cieniu zarezerwowane są u Sępa-Szarzyńskiego dla ciemnych stron natury ludzkiej i niedoskonałości człowieka: skłonności do grzechu, niemożności poznania Boga.
Cień i jego symboliczne znaczenia intrygowały także innych poetów, np. Daniela Naborowskiego, który poświęca mu osobny, kunsztowny utwór – Cień przypisany ks. J. M. Januszowi Radziwiłłowi…, który jest pochwałą cienia:
Cień w trudzie, cień we znoju cieszy podróżnego,
Cień bydło, cień pastuszka obżywia nędznego.
Gdyby nocnej na ziemię cień nie puszczał rosy,
Biedne by nasze zboża nie doszły pokosy,
Owocu by nie dała w jesieni Pomona,
Flora by z swego kwiecia była obnażona (…).


Poeci metafizyczni i poeci światowych rozkoszy

Poeci metafizyczni (np. Mikołaj Sęp-Szarzyński, Sebastian Grabowiecki) i poeci światowych rozkoszy (np. Hieronim Morsztyn, Szymon Zimorowic) inaczej podchodzili do kwestii korzystania z życia i do świata łakomych marności. Poeci metafizyczni lubili przedstawiać je jako krótką chwilę czy nieustanną walkę, w której owe „marności” były jeszcze jednym wrogiem. Poeci światowych rozkoszy inaczej podchodzili do repertuaru rzeczy przemijących – człowiek (za zgodą Boga) może nasycić się nimi podczas pobytu na ziemi. Taki rodzaj szczęścia i rozkoszy nie jest bowiem możliwy do zrealizowania po śmierci. Inna jest bowiem rozkosz ziemska, a inna ziemiańska.
Ważne utwory
Roksolanki Szymona Zimorowica
Do Kasie Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego
Niestatek, Niestatek II, Do trupa, Na krzyżyk na piersiach jednej panny Jana Andrzeja Morsztyna
Do Anny i wybrane fraszki Daniela Naborowskiego
Waleta, żalu zabraniająca Johna Donne’a
Jak zacząć?
Najbezpieczniej będzie zacząć od początku, czyli od Księgi Koheleta. Inny sposób to nakreślenie sytuacji, w której zmuszony jest żyć człowiek baroku.
Przykład I
„Vanitas vanitatum et omnia vanitas” – marność nad marnościami i wszystko marność. Te słowa na zasadzie refrenu powtarzają się w biblijnej „Księdze Koheleta”. Marne jest życie ludzkie i wszystkie doczesne wartości. W chwili śmierci i tak wszystko, co udało nam się zdobyć na ziemi, traci jakiekolwiek znaczenie – nieważne, czy będzie to bogactwo, wykształcenie czy władza. W porównaniu z wiecznością nasze życie na ziemi (które czasem, nie ukrywajmy, wydaje nam się wspaniałe i wartościowe) trwa tylko chwilę, niewiele znaczy. Biblijny mędrzec określa ludzką egzystencję mianem gonienia za wiatrem, a powtarzają to za nim barokowi poeci…
Przykład II
Wojny, epidemie i choroby zdominowały życie ludzi epoki baroku. Nic dziwnego, że żyli oni w poczuciu ciągłego zagrożenia, a zagrożenie nagłej śmierci wydawało im się chyba jeszcze bardziej realne niż nam, żyjącym w niebezpiecznym i niespokojnym XXI wieku. Motywy marności świata, faworyzowane przez średniowiecze, zaś przez renesans odsunięte trochę na bok, powracają jak bumerang.
Mikołaj Sęp-Szarzyński
Ważny utwór to „Epitafium Rzymowi”. Rzym, wielka potęga starożytnego świata, przeminął. Popadł w ruinę i nigdy już chyba nie będzie znaczył tyle, co kiedyś. W tym krótkim utworze poeta zwraca uwagę na przemijalność kultury i osiągnięć cywilizacyjnych człowieka. Tylko to, co jest wytworem Boga, nie przemija. Dowodem na to jest rzeka Tyber, która niezmiennie przepływa przez miasto, z którego zostały tylko smutne szczątki dawnej chwały.
Poeta chętnie pisze o złudnych wartościach tego świata. Znane i pamiętane jest jego słynne sformułowanie „świata łakome marności”. Łakome, czyli pożądane przez człowieka. W „Sonecie V” wymienia je: bogactwo, sława, rozkosze zmysłowe i uroda. Nie wymienia młodości, bo być może umieszczenie jej w tym katalogu wydaje mu się niedorzeczne – wiadomo, że młodość to jedna z najszybciej przemijających wartości:
„Komu tak będzie dostatkiem smakować
Złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone
Piękne oblicze, by tym nasycone
I mógł mieć serce i trwóg się warować?”
Jasno z tych słów wynika, że owe wartości nie mogą być żadną podporą – nęcą i mienią się złudnym blaskiem – ale to wszystko. Pogarda dla złudnych wartości ziemskich jest głównym tematem dwóch jego sonetów (II i V). „Świata łakome marności” nie interesują poety same dla siebie, lecz jako ważny czynnik wewnętrznych rozterek i bojów człowieka. Zdaje się jednak przyznawać, że mogą one wydawać się atrakcyjne – inaczej po cóż byłoby zadawać sobie tyle trudu, by z nimi walczyć?
Życie ludzkie ujmuje jako chwilę wobec wieczności, krótki epizod w Bożych planach. W „Sonecie II” charakteryzuje status człowieka: nie dość, że poczęty został „z wstydem” i urodzony w bólach matki, na domiar wszystkiego jego życie jest krótkie – i nie koniec na tym – także nędzne i pełne smutku. Los człowieka zostaje nakreślony już w momencie jego narodzin, zamyka je równie żałosny (w dodatku niepewny) koniec.
Z wstydem poczęty człowiek, urodzony
Z boleścią, krótko tu na świecie żywie,
I to odmiennie, nędznie, bojaźliwie.”
Pogarda dla złudnych wartości ziemskich przewija się w utworach Sępa-Szarzyńskiego. Jest to realizacja utartego toposu contemptus mundi. Wśród jego realizacji najbardziej znana jest oczywiście „Księga Hioba”.
Daniel Naborowski
Człowiek jest bezsilny wobec czasu, przemijania i nieuchronnej śmierci. Daniel Naborowski sporo miejsca poświęca naturze czasu. Można powiedzieć, że jest on największym wrogiem człowieka. Wiersz o znamiennym tytule „Krótkość żywota” to najczęściej przywoływany utwór, gdy mowa jest o przemijaniu. Niedługi, wręcz zastraszająco krótki czas, który dane jest nam spędzić na ziemi, napawa lękiem. W tym utworze sporo jest dynamicznych określeń czasu:
„Godzina za godziną niepojęcie chodzi: (…), Między śmiercią, rodzeniem byt nasz ledwie może/ Nazwać być czwartą częścią mgnienia; (…)”.
Uciekający, pędzący czas jest obsesją Naborowskiego. Esencją krótkości życia ludzkiego jest wyliczenie: „Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt, żywot ludzki/ słynie.” To prawdziwe mistrzostwo – w tym wersie poeta zgromadził rzeczy ulotne, nietrwałe. Dynamizm tego wyliczenia podkreśla dodatkowo fakt, że mamy do czynienia z krótkimi, jednosylabowymi wyrazami.
Nieukrywana fascynacja przemijaniem jest także widoczna w wierszu Na toż. Każdy dzień przybliża nas do śmierci:
„Dzień jeden drugi goni i potem zostawa
Tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa.
Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa
Człowieku, który ze dniem zarówno upływa.”
• Nie zapomnij także o wierszu pt. „Marność” (zauważ, że już sam tytuł jest nawiązaniem do Księgi Koheleta). Utwór zaczyna się od słów: „Świat hołduje marności”. Zawiera także ostrzeżenie, by ostrożnie, mądrze i rozważnie korzystać z uroków życia i nie zapominać o bojaźni Bożej. Korzystanie z doczesnych radości nie jest jednak niewskazane, ani tym bardziej zabronione.
• Daniel Naborowski i Mikołaj Sęp-Szarzyński to główni „poeci przemijania”. Nie byli jednak jedynymi twórcami, u których te motywy były obecne.
• Sebastian Grabowiecki postrzega człowieka jako „cząstkę maluczką tu krótko żyjącą”, społeczeństwo zaś jako zbiór przemijających cząsteczek.
• Ciekawa jest poezja księdza Józefa Baki, epigona baroku wyróżniającego się tym, że w jego utworach obecny jest czarny humor.
Według Czesława Hernasa ten „Ostatni przedstawiciel poezji „rzeczy ostatecznych” przejął od swoich poprzedników to, co najżywiej przemawiało do wyobraźni czytelnika (…), i zdobył sobie niezwykłą popularność. Epigon baroku dbał o to, by koncept ukazujący znikomość świata był przede wszystkim zrozumiały, bo tylko wówczas może wstrząsnąć wyobraźnią, odwoływał się więc do codziennych doświadczeń, przysłów, potocznych formuł języka, gier towarzyskich i dziecięcych, (…)”.
Jego utwory są szokujące, brutalne. Baka unika przesadnego kunsztu i popisywania się erudycją. Jednak taki typ obrazowania bardzo silnie przemawiał do ówczesnych czytelników:
Człek, póki żyje na świecie, prawdziwy
Bied jest i nędzy wszelkiej wizerunek.
Głos, gdy się rodzi, wypuszcza płaczliwy,
Jakby swój przyszły przeczuwał frasunek.”

Mamy także do czynienia z makabrycznym obrazowaniem w rytmie dziecięcej wyliczanki:
Ej, dziateczki!
Jak kwiateczki
Powycina
Was pozrzyna
Śmierć kosą.”

Jak zakończyć?
Jaki jest Twój stosunek do poruszającej te tematy poezji barokowej? Czy może ona trafić do współczesnego człowieka? Temat jest trudny i ciężki, więc zakończenie może być nieco lżejsze.
Przykład
Czytanie utworów barokowych traktujących o przemijaniu i śmierci nie sprawia mi przyjemności, lecz napełnia trwogą. O tych przykrych (a przecież nieuniknionych!) sprawach staramy się nie myśleć na co dzień. Dlatego te utwory są dla mnie prawdziwą „terapią szokową” – pozwalają choć na chwilę, przy okazji lektury wierszy, zatrzymać się przy dziełach Daniela Naborowskiego czy księdza Baki. Szkoda tylko, że tak długo się je pamięta. Ale taki zapewne był cel poetów…

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *