Young man studying t

Analityka medyczna – studia dla detektywów?

Szare eminencje laboratoriów, specyficzni detektywi. Zdobywają ciekawy zawód, przez pięć i pół roku ciężkiej pracy na uczelni medycznej. Ale za to potem mają szerokie spektrum rozwoju – tak mówią ci, którzy studiują analitykę medyczną.

– Analityk medyczny jest jak detektyw. Miłośnicy serii „Kryminalne zagadki CSI” dobrze wiedzą, o co chodzi. W tym serialu analitycy kryminalni w swych laboratoriach próbują dociec prawdy o zbrodni, odnaleźć trop – mówi Paulina Szatkowska, studentka Collegium Medicum w Bydgoszczy.

Specjaliści od zagadek CSI
Pracownie kryminalistyczne, firmy farmaceutyczne, zakłady medycyny sądowej, laboratoria badające stan zanieczyszczenia wody, gleby, sanepid, pracownie, gdzie bada się DNA (np. przy ustalaniu ojcostwa), zatrudniają parazytologów (czyli, mówiąc kolokwialnie, „specjalistów od wszelkiego robactwa, które może gryźć człowieka”) czy toksykologów… Ale to tylko wierzchołek góry lodowej miejsc pracy analityka medycznego.
Kojarzenie tego zawodu wyłącznie z paniami, które badają mocz i krew w szpitalach, jest trochę krzywdzące. Aczkolwiek, zakładając, że nawet gdyby to była jedyna droga rozwoju, to (jak zapewniają studentki z mojego artykułu) opcja bardzo ciekawa i fascynująca dla tych, którzy chcą służyć ludziom.
Po ukończeniu tego kierunku raczej nikogo nie powinien dopaść pesymizm i bezsiła w postaci pytania: co dalej?

Szare eminencje medycyny
– Lekarz dostaje wyniki naszych badań i diagnozuje, co się dzieje w organizmie. Staramy się wykryć na podstawie pewnych reakcji, co dzieje się w organizmie Jesteśmy szarymi eminencjami medycyny – tłumaczy Paulina.
Myślisz, że potrafiłaby cię zafascynować hodowana na specjalnej pożywce bakteria? Paulina zapewnia, że jest to fascynujące… A przyszły analityk śledzi ten proces jak wciągający film akcji. Morfologia krwi, badanie płynów ustrojowych, badania na potrzeby serologii, mikrobiologii, zakażeń układowych – to najbardziej znane badania, które wykonują w laboratoriach czy szpitalach specjalistycznych.
– Najważniejsze to być dobrym specjalistą w momencie skończenia studiów. Służy się człowiekowi, dba o jego zdrowie. Trzeba mieć odpowiednią wiedzę, zdolności i umiejętności, i zdać sobie sprawę z odpowiedzialności ciążącej na nas – Paulina bardzo serio podchodzi do swoich studiów. Cieszy się, że może uczyć się przy pomocy najnowszych zdobyczy technicznych. – Dawniej analityk nie miał do dyspozycji tylu nowoczesnych urządzeń co obecnie, o wiele więcej rzeczy robionych było ręcznie – kończy swoją opowieść.

Laboratoryjne godziny
– Myślałam, że to są łatwe studia – zwierza się Paulina. – Ale życie zweryfikowało moje wyobrażenia. Na mojej uczelni przez pierwsze semestry mamy te same przedmioty co studenci wydziału lekarskiego i farmacji, np. anatomię (oczywiście trochę w mniejszym zakresie). Jest sporo wspólnych przedmiotów i dopiero od trzeciego roku następuje specjalizacja, tak można to określić. Pojawia się np. chemia kliniczna, diagnostyka laboratoryjna, przedmioty specyficzne dla naszego kierunku.
– Mamy stosunkowo mało zajęć teoretycznych – mówi Iwona Sidorkiewicz, studentka II roku analityki medycznej UM w Białymstoku. – Bardzo dużo czasu spędzamy na ćwiczeniach w laboratorium, np. siedzimy cztery godziny w laboratorium na jednych ćwiczeniach.
Na pierwszym roku większość ćwiczeń studenci wykonują ręcznie, wykorzystując tradycyjne przyrządy i naczynia laboratoryjne. Późniejsze lata nauki to poznawanie coraz bardziej zaawansowanych urządzeń stosowanych przez analityków i zajęcia w szpitalu. Na ćwiczeniach pracują w parach, mieszają odczynniki.
Iwonie najbardziej utkwiły w pamięci zajęci z anatomii: – Wszyscy byli twardzi, nikt nie zemdlał. Podchodziliśmy po dziesięć osób do ludzkich zwłok. Najpierw były zajęcia teoretyczne, a później mieliśmy możliwość obejrzenia, porównania tego, o czym się uczyliśmy, z rzeczywistością. Nie preparowaliśmy, nie kroiliśmy zwłok, ale mieliśmy możliwość sprawdzenia, jak poszczególne narządy wyglądają – opowiada Iwona. Jak widać, mocne nerwy u analityka też są wskazane. Na egzaminach także.
– Przerażające są egzaminy z biofizyki. Studenci z wyższych roczników przestrzegali mnie przed egzaminami z tego przedmiotu. Biofizyka bywa pogromem na uczelni. Po liceum dość trudno jest się w nią zagłębić i może sprawiać problemy – Iwona jednak radzi solidnie i z optymizmem podchodzić do nauki.
Na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku studenci mają do wyboru 10 fakultetów, nie wszystkie ściśle łączą się z medycyną, są np. zajęcia efektywnej nauki i takie, które są częścią nauk medycznych np. historia medycyny, wykłady z embriologii.
– Po trzecim roku musimy odbyć ponad miesiąc praktyki w laboratorium podczas roku akademickiego. Są też praktyki wakacyjne – informuje Iwona, która ma świadomość, że jej studia zdominowane są przez dziewczęta. – Na naszym roku na 60 osób mamy siedmiu chłopaków. Czasem studiowanie bywa męczące psychicznie. Może brzmi to niezachęcająco, ale mężczyźni na analityce radzą sobie znakomicie! – Panowie, może więc nadszedł czas, by na tym kierunku zmniejszyć żeńską dominacje?

Tak się bawi diagnosta
– Niektórzy wybierają starą babcię i siedzenie na kibelkach przy barze. „Stara babcia” to nazwa bydgoskiego klubu – wyjaśnia szybko Paulina. – Tu przy barze zamiast standardowych krzesełek są kibelki, niektórych to przeraża, innych rozśmiesza do łez. – Studentka jednym tchem podaje kilka propozycji na to, jak dobrze zabawić się w Bydgoszczy: – Jeżeli chcemy się dobrze pobawić, pośpiewać karaoke, zjeść bardzo dobrą pizzę, pobawić się w fajnym towarzystwie, to polecam klub Kubryk. Zapewne wielu zwolenników znajdzie też sieć klubów Kredens, których wystrój stylizowany jest na starą piwnicę czy bibliotekę. Są tam kanapy z różnych okresów, od tych przypominających czasy Ludwika XIV po PRL, obrazy na ścianach, klimat fantastycznej starej biblioteki. – Miłośnikom typowo dyskotekowych rytmów Paulina poleca klub Egoist. – Moralist to klub dla tych, którzy decydują się na zabawę na wysokim eleganckim poziomie. Obowiązuje tu pełna selekcja: dziewczyny w tzw. małej czarnej, mężczyźni w koszulach. Robiliśmy tam swoje połowinki. W klubach Mózg i Awangarda sympatycy awangardowych, undergroundowych brzmień i klimatów będą czuli się najlepiej. Bydgoskie życie kulturalne, w którym uczestniczą studenci, to też Opera Nova, jedna z nowocześniejszych i wszechstronnych scen muzycznych w Polsce, filharmonia, w której często koncertują np. studenci akademii muzycznej. Jest też Teatr Polski. Nawet gdyby się chciało, nie ma czasu, by skorzystać ze wszystkich kulturalnych atrakcji miasta – zapewnia Paulina.
Studenci analityki w Białymstoku, oprócz tradycyjnych miejsc klubowych, polecają Białostocki Teatr Lalek, w którym grane są także przedstawienia dla dorosłych. Nowatorski Teatr Wierszalin z pobliskiego Supraśla, galerię Arsenał ze zbiorami polskiej sztuki współczesnej i oczywiście liczne imprezy cykliczne – od muzyki klasycznej przez blues, folk, festiwal offowych filmów krótkometrażowych, sztukę undergroundową. Klub studencki Gwint, Herkulesy, klub studencki Akademii Muzycznej, Klub Kontakt, Metro Klub Muzyczny – w zależności od charakteru muzyki, wystroju i tego, co kto lubi, można się wybrać do klubów z kręgielniami, bilardem, nastawianych na rytmy dyskotekowe, bluesowe itp.
Uniwersytet Medyczny w Białymstoku mieści się w autentycznym pałacu rodziny Branickich. Pałac jest w centrum miasta, więc czy to z akademika, czy wynajmowanego mieszkania, dotarcie do uczelni jest w miarę łatwe.
– Na uczelni powstało nowoczesne centrum farmacji. Zajęcia kierunku analityka medyczna, która jest częścią wydziału farmacji, odbywają się od października – Iwona nie mogła się doczekać rozpoczęcia zajęć w nowym miejscu.
Bydgoskie Collegium Medicum z kolei posiada akademik tuż przy głównym gmachu uczelni, więc studenci w przeciągu dwóch minut mogą te odległość pokonać.
– Z dobrym wysypianiem się nie ma wiec problemów – zapewnia Paulina i dodaje, że są jeszcze dwa akademiki położone dalej od uczelni, dotarcie z nich zajmuje około dwadzieścia minut (ma powstać nowa linia tramwajowa, która połączy akademiki z centrum miasta). Paulina twierdzi, że zaletą tych akademików jest fakt, iż wyglądają jak zwykłe bloki mieszkalne. – Jest normalna klasyczna klatka schodowa, mieszkania trzy-, czteropokojowe. Jak jest czasem impreza, załóżmy po numerem 27, to cały pion o tym wie, no i czasem cały pion dołącza do zabawy.

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *