pasek_300dpi

Trening przed maturą z języka polskiego: test z tekstu o „Pamiętnikach” Paska

 

Przeczytaj poniższy tekst. Zanim przeczytasz odpowiedzi i podpowiedzi, spróbuj sam wykonać proponowane zadania.

Roman Pollak, Wstęp do: Jan Chryzostom Pasek: Pamiętniki

1.] Nie zdobyłby nigdy Pasek tak zaszczytnego miejsca na polskim Parnasie, zakisnąłby do reszty w swoim mazowieckim zakątku na cienkiej owsianej polewce, nie okraszonej żadną odnową wrażeń, gdyby nie służba wojskowa w jednej z chorągwi w dywizji Czarnieckiego, do której zaciągnął się, może nawet wprost ze szkolnej ławy, w r. 1655.
Przez lat z górą jedenaście przeżywał teraz swoje farysowe wojenne lata i przechodził w ten sposób gruntownie przez tę chyba najlepszą z ówczesnych polskich „akademii”. Otworzyła ona przed nim nowe i wcale szerokie widnokręgi, umożliwiła wydostanie się z mazowieckiego zaścianka, poznanie innych, dalekich stron, zaprowadziła na zachód aż nad dwa morza do Danii, na wschód aż do Wiaźmy na Białorusi. Pod takim wodzem jak Czarniecki i w takich właśnie burzliwych czasach bezlik przeżyć, wrażeń i przygód wypełnił mu te lata po brzegi.


2.] W obozowym wojennym życiu w tych czasach o książkę przytrudno. Może na zimowych leżach wpadła temu i owemu w ręce, kiedy nuda zaczęła dokuczać, a zły humor od towarzystwa odstręczał. Ten lub ów ze stateczniejszych rotmistrzów czy pułkowników woził ze sobą może w sepecie Gofreda, którego, jako „historię obozową”, wydawca Cezary przeznaczał dla ciągnącego na wyprawę rycerstwa. Inny znów, jak np. hetman Żółkiewski, „historyki pilnie czytał” albo jeszcze chętniej jakimś zbiorem uciesznych anegdot czy fraszek się delektował. Ale zresztą niepodzielnie królowało tu słowo żywe, żołnierska pogwarka, dosadna opowieść, zwłaszcza zaprawna fantazją i humorem, przy której „ledwie się gęba nie skrzywi od śmiechu”, a rozochocona kompania przy szklenicy wciąż nowych się doprasza takowych delicyj i do dawniejszych, po wielokroć już słuchanych, chętnie nawraca.


3.] Żołnierska tułaczka, zwłaszcza w wojennym czasie, tuż po orężnej rozprawie, dostarcza obficie nowego wątku. Wtedy silne przeżycia wyrażają się w słowie bezpośrednio, niejako na gorąco; drga jeszcze w słowach groza bitwy i snuje się opar krwi, a rytm opowieści mimo woli odtwarza falowanie przeżywanych wzruszeń.
Otwiera się tedy szerokie pole dla urodzonych narratorów, w takim właśnie obozowym środowisku nadzwyczaj popularnych i zawsze pożądanych. Nigdy ich u nas nie brakło, choć większość z nich wraz ze swoją sztuką żywego słowa przepadła bez śladu.


4.] Słusznie w Dworzaninie polskim zauważył pan Myszkowski, że „…sie najdują tacy ludzie […], iż umieją to, co widzieli abo słyszeli, abo się im samym przydało [tj. przydarzyło] kiedy – tak foremnie to przełożyć, że z ich słów zda się tym, co słuchają, jakoby sami teraz na to patrzyli [bo – jak powiada] przyrodzenie samo tworzy takie ludzi, którzy umieją ucieszyć mową, i daje im do tego i twarz, i postawę, i głos, i słowa, którymi to, co chcą, konterfetować mogą”.
Mógł łatwo takich znaleźć Pasek wśród towarzyszów broni. Przejęty od pierwszych chwil podziwem, a potem uwielbieniem dla Czarnieckiego jako wodza, „…o młodszych […] jego latach od starych [nasłuchał się] żołnierzów”. Od nich to przejął z kolei starą tradycję prostej gawędy, gdzie treść stanowczo nad formą przeważa, gdzie słowa, nie kołując daremnie, w sedno trafiają jak ciosy szabli dobrze wymierzone i, na odwrót, cios szabli tak dokładnie winien być słowem oddany, aby wyobraźnia słuchacza mogła go wiernie odtworzyć. Wszakże w kole słuchających mogą się znaleźć naoczni świadkowie i uczestnicy opisywanego zdarzenia. Przeżywając je teraz na nowo w słuchanej opowieści, poprawią i dorzucą to, co zostało niebacznie pominięte. Trzeba się z nimi bardzo liczyć, aby ich ukontentować. Więc gdy znów kiedyś narrator na żołnierskiej kwaterze do tejże gawędy powróci, to – otoczona sentymentem wspomnienia – będzie ona tym klarowniejsza, tym bardziej wyrazista, tym łatwiej odżyje w wiernej pamięci.


5.] Skala wojennych przeżyć, a więc i żołnierskiej gawędy, nie zacieśnia się do okrężnych rozpraw i pochodów, do przeżyć godnych bohaterskiego eposu czy rapsodu, gdzie surowa prawda i prostota starczą za najważniejszą okrasę. Ogarnia też ona tego twardego żywota stronę drugą, pogodną, wesołą, co przy hucznej zabawie i towarzyskiej pogwarce pozwala zapomnieć o grozie wojny, o dalekiej rodzinie, o miłosnej tęsknocie. W tej odmianie narracji śmiech rozlega się szeroko. Zwłaszcza te koloryzowane, humorem i fantazją zaprawne gawędy szczególne budziły ukontentowanie.
Takim to z krwi i kości narratorem okazał się Pasek w ciągu służby wojskowej. Tej samej treści jego gawęda o różnych przygodach opowiedziana w kole towarzyszów chorągwi prawdopodobnie różniła się nieco od tej, którą prawił przygodnym słuchaczom na zimowych leżach lub swoim najbliższym, kiedy ich czasami pod Rawą odwiedzał. Wtedy w opowieści do woli już koloryzował, siebie wysuwał na czoło, swoje przewagi i sukcesy wyzłacał: „Przyjechawszy do rodziców, było dosyć wesołości po owych, które słyszeli – lub nierychło – grodzieńskich okazyjach; nazjeżdżało się krewnych, samsiadów, dobrych przyjaciół dosyć. Byliśmy sobie bonae voluntatis”.


6.] Wrodzonych a wybitnych narratorskich uzdolnień nie mogła rozwinąć szkolna retoryka. Przeciwnie, raczej je tłumiła i krzywiła przez swoje szablony i przerosty, bo przecież wcale nie uczyła, jak wysławiać własne przeżycia i wzruszenia z całą prostotą i bezpośredniością wyrazu. A to właśnie stanowi istotę swobodnej, bezpretensjonalnej opowieści. Pasek zaś zawsze „[miał] z sobą gębę i konceptu pod dostatkiem…”, którymi swoich słuchaczów potrafił ukontentować. W środowisku „dobrych towarzyszów”, w kręgu życia wojennego i koleżeńskiego, obudził się jak ze snu z retorycznego czadu i rozwinął w najświetniejszego – rzec można śmiało – ze staropolskich narratorów, jakby na przekór temu wszystkiemu, czego się w szkole wyuczył, temu, co wbrew swym wrodzonym zdolnościom sam sobie wbijał w mózgownicę.
Mimo to czad szkolnej retoryki zagnieździł się w niej na zawsze; nie stać było bezkrytycznej umysłowości Paska na to, aby z korzeniami wyrwać z niej wyuczone ongiś oratorskie szablony. Ilekroć bowiem jemu samemu, a zapewne i jego obozowym towarzyszom, w okolicznościach przewidzianych przez podręczniki retoryki przyszło listy pisać albo wykoncypować przemówienie na pewne oznaczone tam tematy, to nawet nie odważył się uchybić w czymkolwiek obowiązującej w tych wypadkach manierze, aby „nie podrwić głową”, na despekt się nie narazić i należycie „facunde, erudite”, „z ukontentowaniem słuchaczów”, swojego „quamquam” nie wygłosić.
Tak tłumaczy się to osobliwe, zdawałoby się, niemożliwe, wprost paradoksalne w sztuce Paskowego słowa współistnienie swobodnej, naturalnej narracji z nastrzępioną pustymi frazesami retorycznością,


Roman Pollak, Wstęp do: Jan Chryzostom Pasek: Pamiętniki, Warszawa 1955

  1. Na podstawie akapitu 1. odpowiedz na pytanie: co, zdaniem autora tekstu, wpłynęło na ukształtowanie się sylwetki twórczej Jana Chryzostoma Paska?


Odpowiedź
Roman Pollak wysuwa przypuszczenie, które potwierdza wieloma argumentami, że gdyby Pasek nie zaciągnął się do wojska i nie przeszedł gruntownego wyszkolenia w tej „akademii”, nie zostałby znanym pisarzem. Wędrówki, które odbył, wpłyneły na rozwój jego osobowości i pozwoliły na zgromadzenie materiałów dla jego twórczości.

  1. W jaki sposób żołnierze rekompensowali sobie brak książek i innych rozrywek podczas popasów?

Odpowiedź
„Kompania […] wciąż nowych się doprasza takowych delicyj” – pisze autor artykułu. Te delicje, którymi cieszyli się i zapełniali wolny czas żołnierze, to tzw. żołnierskie pogwarki, dosadne opowieści. Ciekawsze od książek, bo za każdym razem opowiadane „na żywo”, ubarwiane nowymi szczegółami, ciekawostkami, a poza tym słuchane przy dobrych trunkach i w towarzystwie kompanów.

  1. Wymień w punktach, koniecznie własnymi słowami, cechy twórczości Jana Chryzostoma Paska, które ukształtowały się pod wpływem gawędziarzy i towarzyszy wojennej tułaczki.


Odpowiedź
Najważniejsze w tym pytaniu jest podkreślenie, że koniecznie należy odpowiedź sformułować własnymi słowami. Dlaczego? Ponieważ autor tekstu bardzo dokładnie, ale opisowo podaje, co Pasek przejął z gadek starych żołnierzy. Wystarczy dokładnie przeczytać akapit czwarty i „opowiedzieć własnymi słowami”:
l prostota z położeniem nacisku przede wszystkim na treść, a nie na formę wypowiedzi – prosta gawęda;
l dobrze dobrane słowa, opisywanie wydarzeń dokładnie tak, aby słuchacz czytelnik dokładnie wiedział, o co chodzi i mógł sobie to dokładnie odtworzyć;
l przykładanie dużej wagi do szczegółów i prawdziwości relacji.

  1. Na podstawie akapitów 4. i 5. odpowiedz na pytanie: czym i dlaczego różniły się opowieści snute przez Paska w gronie przyjaciół żołnierzy od tych, które opowiadał przygodnym słuchaczom?

Odpowiedź
Opowieści głoszone przy żołnierskim ognisku musiały być prawdziwe, zgodne z tym, co się naprawdę wydarzyło, ponieważ często wśród słuchaczy znajdowali się uczestnicy tych wydarzeń albo znano już te opowieści z innych źródeł – każda zmiana budziła zatem zdziwienie i oburzenie. Jedyne, co przyjmowali z zadowoleniem, to zaprawienie opowieści humorem. Natomiast przygodni słuchacze nie znali faktów, w związku z tym opowiadający mógł -ubarwiać swoją opowieść do woli, nie obawiając się, że zostanie oskarżony o mówienie nieprawdy.

  1. Jaki wpływ na uzdolnienia oratorskie Paska gawędziarza miała retoryka szkolna?

Odpowiedź
Zdaniem autora tekstu retoryka szkolna nie uczyła, jak opisywać własne przeżycia w sposób prosty i bezpośredni – tak jak tego oczekiwali słuchacze, ale uczyła utartych wzorów i szablonów. Nie zaciążyło to jednak na sposobie opowiadania Paska – w gronie dobranych słuchaczy odrzucał utarte schematy i opowiadał barwnie i żywiołowo.

  1. Czym Roman Pollak argumentuje swoje stwierdzenie, że „czad szkolnej retoryki zagnieździł się w niej [w głowie, umyśle Paska] na zawsze”?


Odpowiedź
W sytuacji zwykłej gawędy w środowisku swoich towarzyszy Pasek potrafił pozbyć się szablonów szkolnej retoryki. Natomiast w sytuacjach, które określała szkolna retoryka, w których przewidziane były pewne konkretne wzory i zachowania językowe, Pasek nie potrafił się ich pozbyć. Na przykład pisząc list czy przygotowując przemówienie, posługiwał się utartymi, wyuczonymi wzorami. Jak pisze Roman Pollak: „nie odważył się uchybić w czymkolwiek obowiązującej w tych wypadkach manierze”.

  1. Czym Roman Pollak tłumaczy „paradoksalne w sztuce Paskowego słowa współistnienie swobodnej, naturalnej narracji z nastrzępioną pustymi frazesami retorycznością”? Odpowiedz na podstawie akapitów 5. i 6.

Odpowiedź
Na twórczość Paska miały wpływ opowieści i przeżycia wojenne. Jedenaście lat służby wojskowej to czas, w którym słuchał gawęd i opowieści swoich towarzyszy, sam przeżywał wiele przygód wojennych, i to spowodowało, że w jego twórczości możemy odnaleźć to, co Roman Pollak nazywa „swobodną, naturalną narracją”. Ze szkoły wyniósł zaś pewne podręcznikowe wzorce. Pasek w swojej twórczości łączył doświadczenia wojenne z wyuczoną retoryką szkolną.

  1. Zacytuj jedno zdanie z podanego tekstu, które, Twoim zdaniem, może być streszczeniem całego artykułu.

Odpowiedź
Nie zdobyłby nigdy Pasek tak zaszczytnego miejsca na polskim Parnasie, zakisnąłby do reszty w swoim mazowieckim zakątku na cienkiej owsianej polewce, nie okraszonej żadną odnową wrażeń, gdyby nie służba wojskowa w jednej z chorągwi w dywizji Czarnieckiego, do której zaciągnął się, może nawet wprost ze szkolnej ławy, w r. 1655.
Podpowiedź
Zwróćcie uwagę, że po raz pierwszy w tej pracy pojawia się polecenie, abyście zacytowali odpowiedni fragment tekstu, dotychczas mieliście odpowiadać własnymi słowami.
Dlaczego właśnie to zdanie uważam za najważniejsze? Ponieważ reszta tekstu to argumenty potwierdzające to założenie.

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *