02e81272

Bezbolesne rozstania – możliwe?

Jedna z wizji, które mnie najbardziej przerażają, to taka, że w życiu nie byłoby zmian. A jak mają być zmiany, to musza być też rozstania, prawda?


  • Maturzysta kojarzy się wszystkim z maturą. A przecież czeka coś znacznie poważniejszego niż zdanie tych kilku egzaminów. Czeka go największe rozstanie jego życia – pożegnanie prowadzenia za rączkę.

Dopóki się uczysz w szkole

Wiele osób uważa, że są za ciebie odpowiedzialni. Co tu dużo mówić: całe społeczeństwo tak uważa. Jak tylko zdasz maturę, już nikt tak nie myśli. Masz sam o siebie się troszczyć, znika wychowawczyni, która przejmuje się wszystkim znacznie bardziej niż ty sam, koniec z mówieniem ci na „ty” lub „dziecko kochane”. To jest ten symboliczny moment – zaczynasz mieć prawo do tytułu pan/pani. Prawo? Chyba każdy by wolał, żeby do końca życia nazywali go zdrobniale niż w zamian za wyczekane „pan/pani” dźwigać brzemię odpowiedzialności.

Zdając maturę żegnasz się nie tylko z ludźmi, co oczywiście na początku wyda ci się najważniejsze, ale przede wszystkim ze sposobem traktowania. Koniec przywilejów – i to jest kluczowe rozstanie maturzysty.

Najpiękniejszy wymiar życia

To zdecydowanie taki, że układ, w którym aktualnie tkwisz, może się zmienić. Jest nadzieja, że się zmieni. Co to by była za perspektywa, że jeśli kogoś poznam, to na całe życie mam go na karku? Gdybyś miał zawsze tego samego nauczyciela i był nieustannie tym samym człowiekiem… Na rozstania (i te z ludźmi, i te z sytuacją) można spojrzeć optymistycznie: dobrze, że minęły – przecież będą następne. Każdy koniec to jakby generalne porządki w życiu, bo robią ci miejsce w głowie, sercu, mieszkaniu – na przyjęcie nowych ofert od życia.

Niektórzy uczniowie, szczególnie ci, którym najbardziej żeście dokuczali lub dla których nauczyciele nie znaleźli litości, czekają na koniec szkoły jak na zbawienie. Z jednej strony – słusznie, z drugiej – nie, bo zawsze jest nieuświadomiona chętka, żeby do nowego układu przenosić stare nawyki. A to już zbrodnia wobec samego siebie. Bo życie podsuwa ci zmiany, a ty ciągle truchtasz w miejscu.

Dobre strony wszystkich rozstań:

  • Robią miejsce na nowe doświadczenia.
  • Pozwalają poznać nowych ludzi, miejsca, sytuacje.
  • Dają nam czystą kartę – szansę, by nie powtórzyć znów tych samych potknięć.
  • Pozwalają nabrać dystansu (tkwiąc w układzie widzimy głównie własne rozgoryczenie, marzenia, oczekiwania, ale nie mamy obiektywnego oglądu sytuacji).
  • Dają szansę na zmianę swojego postępowania (gdy w jakimś towarzystwie zachowujesz się jak ponurak, to trudno ci będzie nagle zacząć grać rolę wesołka. W nowym środowisku to będzie możliwe).

Najtrudniej…

…oczywiście rozstać się z miłością albo przyjaźnią. Wtedy zawsze masz do siebie ogromne pretensje, że nie zrobiłeś wszystkiego jak trzeba, że za mało się starałeś, że coś przeoczyłeś, że jesteś do niczego, skoro tracisz to, co było dla nas najważniejsze. A prawda jest inna – czasem, tak jak z butów, można z kogoś wyrosnąć. Po prostu nie da się już z tym kimś przebywać, bo to nie ten rozmiar (w sensie psychicznym, ma się rozumieć). Czasem to my nie dotrzymujemy kroku, czasem to nam. Ale trzeba pamiętać, że miłość i przyjaźń to nie są stany zastane, ale twórczy, wymagający wkładu energii, pomysłowości, zaangażowania – dynamiczny proces. I jak każdy proces, ten przechodzi różne fazy. Dlatego, że się nieustannie zmieniasz, czeka cię jeszcze milion różnych zmian. Nie o to chodzi, żeby im zapobiec, ale żeby je przeżyć mądrze.

Rozstawać się mądrze, czyli:

  • Pogodnie, życzliwie, bez wywlekania urazów sprzed czterech lat; palenie mostów surowo zabronione.
  • Rozumieć sens każdego rozstania – jego dobre strony, które są zawsze.
  • Wyciągać wnioski, nawet je spisać na kartce.
  • Zachować dla siebie wzajemną życzliwość
  • Nie zapobiegać rozstaniom za wszelką cenę.

Zażenowanie

Kiedy po jakimś czasie spotykasz kogoś kiedyś ci bliskiego, odczuwasz właśnie to – zażenowanie. To dlatego rozmowa się nie klei, patrzysz na zegarek i chcesz czym prędzej oddalić się na bezpieczną odległość. Niepotrzebnie. Czujesz się głupio, bo mieliście się spotykać, mieliście ocalić niemożliwe, tak się umówiliście, tak sobie obiecywaliście – ale nie wyszło. To poczucie winy odbiera radość spotkań po latach. Znasz to już dobrze na kolegach z podstawówki i gimnazjum – wyzbądź się tego. Zawsze z radością (i to prawdziwą) spotykaj dawnych znajomych. Zapomnij, że nauczyciele będą cię pytać wyłącznie, jak radzisz sobie z przedmiotu, którego uczyli, a koledzy wychwycą wszystkie twoje porażki i zaprzepaszczone szansy. Trudno. Dawny znajomy to relikt minionej epoki twojego życia i należy mu się radość ze spotkania. Zapomnij o zażenowaniu. Pamiętaj o tym, że rozstania, to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. To szansa na wolność.

  • Zdając maturę, żegnasz się nie tylko z ludźmi, ale przede wszystkim ze sposobem traktowania. Koniec przywilejów – i to jest kluczowe rozstanie maturzysty.

    Z czym pożegna się każdy maturzysta:

    • Schematami w postrzeganiu siebie.
    • Niewłaściwymi ludźmi.
    • Egoizmem.
    • Brakiem odpowiedzialności.
    • Pasożytniczym trybem życia.
    • Paraliżującymi kompleksami.
    • Lenistwem.
    • Postrzeganiem siebie jako kochanego maleństwa.

 

 

Autor: Ewa Nowak (pedagog – terapeuta)
Zdjęcie użyte na mocy licencji Ingram Image

 

 

ZNASZ KSIĄŻKI EWY NOWAK?


Sprawdź naszą letnią ofertę cenową popularnych powieści dla nastolatków!

09-rezerwat          pobrane           pobrane-1


 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *