Czwartek, 20 Listopada 2008. Imieniny: Anatola, Rafała
Wyszukaj zaawansowane
Ostatnie Cogito
Archiwum
Studia za granicą: Pełen luzik w Portugalii

Oferta szkół zagranicznych na dziennikarstwie obejmowała naszych sąsiadów, kraje skandynawskie oraz Portugalię. – O Portugalii nie wiedziałam zupełnie nic – zdradza Agata Wójt, studentka piątego roku (...)

Ankieta

MEN chce wprowadzić do szkół ekonomię w praktyce. Powinny to być:
1. zajęcia fakultatywne
64.1 % 64.1 % (41 os.)
2. lekcje obowiązkowe
23.4 % 23.4 % (15 os.)
3. to zbędny przedmiot
10.9 % 10.9 % (7 os.)
4. mam na ten temat inne zdanie
1.6 % 1.6 % (1 os.)
Prezentacja Pisma › 16. Cogito a w nim:

Temat numeru: Bicie uczniów nie jest ok!

Komentarze 0  Odsłony 335

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
W USA co roku 1,5 mln uczniów dostaje tęgie rózgi w szkołach. Zgodnie z prawem. Bicie przez nauczycieli jest nadal legalne w kilkudziesięciu krajach świata.

Krzysztof Boczek

Nastoletni chłopak w białej koszuli i szarych spodniach pochyla się nad ławką. Nauczyciel staje 1,5 metra od niego i bierze duży, silny zamach. Słychać jakby strzelenie z bicza i głośny jęk chłopaka. Ten jeszcze nie milknie, gdy pada drugi cios zadany czymś, co na tym filmie nagranym kamerą w komórce, wygląda jak pejcz. Sytuacja bardziej przypomina biczowanie rodem ze średniowiecza, niż karanie ucznia w XXI-wiecznym Singapurze. A jednak film pokazuje to drugie.

Biczowanie

Niewielu zdziwi powszechne karanie uczniów siermiężnymi rózgami w znanym z drakońskich kar Singapurze. Ale to państwo jest jednym z kilkudziesięciu państw na świecie, które pozwalają na bicie w szkołach.

W USA aż 21 stanów chce, by ich nauczyciele dyscyplinowali razami, w tych najbardziej radykalnych stanach, 40–50 tys. uczniów rocznie dostaje od pedagogów w skórę. Amerykańskie Centrum dla Efektywnej Dyscypliny szacuje, że co roku ok. 300 tys. uczących się w USA dostaje rózgi w szkołach, a według Narodowego Stowarzyszenia Psychologów – pięciokrotnie więcej. Bo oficjalne statystyki to tylko czubek góry lodowej. – Tylko niewielki procent pobić przez nauczycieli wychodzi na światło dzienne. Większość uczniów ze wstydu nie przyznaje się do tego – twierdzi Jordan Riak, założyciel i szef organizacji Rodzice i Nauczyciele Przeciwko Przemocy w Edukacji (PTAVE).

PTAVE najpierw ostrzega przed wstrząsającymi widokami, a dopiero potem pokazuje zdjęcia pobitych uczniów. Pupy pobitych całe w sińcach, niektórzy mają fioletowe od uderzeń klatki piersiowe. Nastoletni uczeń, który wygląda, jakby ktoś złamał mu nos, przewrócił się na twarz podczas wymierzania mu kary w pośladki. Nie pamięta, czy zemdlał w trakcie bicia, czy też dopiero gdy uderzył głową w podłogę. PTAVE publikuje także zdjęcia nauczycieli z dumą prezentujących masywne deski służące do dyscyplinowania.

Święte krowy

– Uczniowie dostają za błahe przewinienia: brak zadania domowego, żucie gumy na lekcji, popchnięcie kolegi na korytarzu... Cokolwiek, co zirytuje nauczyciela – opisuje Nadine Block z organizacji Centrum dla Efektywnej Dyscypliny. Kilka dni przed rozmową z "Cogito", rodzic zgłosił jej ciężkie pobicie swojego opóźnionego w rozwoju dziecka. Niepełnosprawny umysłowo kilkunastolatek ostrzył ołówek, chociaż nauczyciel mu tego zakazał. Więc dostał. –Bicie ma być ostatecznym sposobem, po który mają sięgać nauczyciele, a tymczasem często jest pierwszym – twierdzi Nadine Block. Według danych Narodowej Koalicji na Rzecz Zakazu Kar Cielesnych w Szkołach (NCACPS) częściej w skórę dostają synowie i córki z ubogich domów, przedstawiciele mniejszości narodowych oraz właśnie niepełnosprawni! Thomas Zachary, dyrektor szkoły średniej i gimnazjum w hrabstwie Hancock, wymierzył tak silne cięgi uczniowi, że tego musiał ratować lekarz. W marcu tego roku w Delcie, stan Colorado, 15-leniego ucznia, który spóźnił się na lekcję, nauczyciel Brian Havel najpierw popchnął, potem kazał mu robić pompki. To były standardowe kary tego pedagoga. Ale gdy chłopak odmówił, Havel kazał innym uczniom go pobić.
Te przypadki skończyły się oskarżeniami, ale aż dziewięć stanów chroni pedagogów przed odpowiedzialnością za skutki stosowania kar cielesnych w szkołach, nawet jeśli uczeń odniesie poważne obrażenia.

Śmiertelne żniwo

Chłopców ciągle mogą bić nauczyciele w szkołach prywatnych w niektórych stanach Australii. W Korei Południowej, gdzie trzy czwarte społeczeństwa chce kar cielesnych w edukacji, a stosuje je aż 70 proc. szkół, nie oszczędza się nawet dziewczyn. Na początku roku szkolnego uczniowie przynoszą nauczycielowi tradycyjny prezent od ich rodziców – bambusowy "kij miłości" do wymierzania cięgów (ramka). Blisko 94 proc. dzieci i młodzieży w tym kraju jest przekonanych, że w roku szkolnym dostanie nim w skórę. W telewizji czasami upubliczniane jest wymierzanie kar całym grupom uczniów. W Indiach bicie w szkołach zbiera śmiertelne żniwo. Arpit Kavadia, ze szkoły średniej w Udajpurze, za trzymanie nóg na stole został tak mocno pobity przez nauczyciela Indar’a Samara, że trafił do szpitala. Tydzień później, tj. w sierpniu ubiegłego roku, zmarł. Podobny los spotkał Jagroopa Singha, 15-latka z Ludhiany. Ramu Abhinav’a, 16-latek z Madrasu, powiesił się dzień po tym, jak nauczyciel matematyki publicznie rozebrał go do naga i silnie pobił rózgą. W liście pożegnalnym, Ramu napisał, że bał się iść po tym wszystkim do szkoły. Wikipedia tworzy listę osób, które zmarły w wyniku pobicia przez nauczycieli.

Bumerang agresji

Organizacja The Global Initiative walczy o zakazanie kar cielesnych wobec uczniów wespół z kilkunastoma instytucjami międzynarodowymi i ponad setką narodowych. Tylko w USA na rzecz całkowitego zakazu bicia w szkołach działa ponad 50 organizacji. Wysiłki tych fundacji przynoszą efekty. Obecnie 109 krajów zabrania nauczycielom lania uczniów. Dwa lata temu do grona tych państw dołączył Tajwan, a dopiero cztery lata temu Kanada. Po ujawnionych przypadkach śmierci, także Indie rozważają wprowadzenie zakazu takiej formy dyscyplinowania w szkole.
- Sytuacja znacząco się poprawia – twierdzi Jordan Riak z PTAVE. Dzięki jego zawziętości Kolorado stało się dziewiątym stanem w USA, który zakazał bicia w szkołach. I coraz więcej stanów USA zdaje sobie sprawę, że agresja nauczycieli wraca jak bumerang. Według statystyk, więcej strzelanin w szkołach jest w stanach, które pozwalają na bicie wychowanków, niż w tych, które zakazują kar cielesnych. Mitchell Johnson, nastolatek z Jonesboro, dzień po tym jak dostał publicznie w skórę od nauczyciela, zastrzelił go i ranił czterech uczniów.

Powrót rózgi

Wykorzenianie starej tradycji idzie mozolnie, zwłaszcza w szkołach kościelnych. W Nowej Zelandii takie placówki omijały zakaz bicia przez nauczycieli, zapraszając rodziców na publiczne wymierzanie kary w szkole. Gdy w 2003 roku w Irlandii Północnej prawo zabroniło nauczycielom lania uczniów w niezależnych szkołach, siedem placówek prowadzonych przez Wolny Kościół Prezbiterian dalej wymierzało kije wychowankom. – Po prostu kontynuujemy przestrzeganie słów Boga – w imieniu szkół tłumaczył Ivan Foster. I faktycznie "Biblia" zachęca do bicia nieletnich ("Karania chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz nie umrze, a od szaleństwa uratujesz"). Dlatego norwescy przywódcy kościoła zadecydowali, że w nowych tłumaczeniach "Biblii" publikowanych w tym kraju, nie będzie już "przestarzałego języka", który nakłania do karania fizycznego. Słowo "chłosta" w nowych wersjach ma zostać zastąpione mniej agresywnym określeniem. Te decyzje to efekt nacisków Reidara Hjermanna, rzecznika praw obywatelskich w Norwegii, do którego zgłaszali się uczniowie zgorszeni tym, że "Biblia" pochwala kary cielesne.

W wielu krajach, które oficjalnie zakazały bicia, nadal jest ono standardem. O tym, jak Turcy traktują rózgi w szkole świadczy ciągle funkcjonujące przysłowie: "Kiedy nauczyciel uderzy, to róża kwitnie". Mimo że Kenia oficjalnie zabrania bicia w szkołach, to raport Afrykańskiej Sieci na Rzecz Prewencji i Ochrony Dzieci przed Wykorzystywaniem i Zaniedbaniami (ANPPCAN) donosi, że rózgi są tam standardem, a w ich efekcie uczniowie odnoszą rany, a nawet umierają.

Gdy w ubiegłym roku okazało się, że szczucie i mobbing kolegów przyczynił się do 14 samobójstw japońskich uczniów, politycy i naukowcy tego kraju zaproponowali powrót rózgi do szkół. Ówczesny premier Japonii, Shinzo Abe, skomentował wnioski grupy jako "wspaniałe". Po ujawnieniu przez media filmu, na którym dwóch nastolatków kopie w głowę leżącą dziewczynę, australijski minister zdrowia, Tony Abbott, zasugerował powrót kar cielesnych do szkół Australii.

Blisko 20 proc. brytyjskich rodziców chciałoby trzcinek i pasów w szkołach, a prawie połowa pozwoliłaby na taką opcję dyscyplinowania. Bo brytyjska młodzież jest najgorsza w Unii: najwcześniej zaczyna życie seksualne, branie narkotyków, palenie papierosów, najczęściej się upija i często wchodzi w kolizję z prawem. Mimo że bicie zostało zabronione w Wielkiej Brytanii 21 lat temu, nadal wielu nauczycieli chciałoby powrotu trzcinki do szkół.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.