Czwartek, 20 Listopada 2008. Imieniny: Anatola, Rafała
Wyszukaj zaawansowane
Ostatnie Cogito
Archiwum
Biznes: PR-owiec wciąż poszukiwany

Coraz więcej firm dostrzega konieczność komunikacji z otoczeniem, w którym funkcjonuje. To powód, dla którego rynek pracy w branży public relations wciąż jest nienasycony, a zapotrzebowanie na dobrych (...)

Ankieta

MEN chce wprowadzić do szkół ekonomię w praktyce. Powinny to być:
1. zajęcia fakultatywne
64.1 % 64.1 % (41 os.)
2. lekcje obowiązkowe
23.4 % 23.4 % (15 os.)
3. to zbędny przedmiot
10.9 % 10.9 % (7 os.)
4. mam na ten temat inne zdanie
1.6 % 1.6 % (1 os.)
3.2

Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi

Komentarze 1  Ocena 3.2  Odsłony 302

Linkownia

Wykop Gwar Digg Del.icio.us Linkr Reddit
Czyli wnikliwy poradnik jak odnaleźć się w "wyścigu szczurów".

Promocja komedii, określanej mianem brytyjskiej odpowiedzi na DIABEŁ UBIERA SIĘ U PRADY, mocno zaostrzyła apetyty. Niestety, ostatecznie film pozostawia lekki niedosyt.

Zacznijmy jednak od początku, opowiadana historia jest bowiem jedną z tych, które wydarzyły się naprawdę. Brytyjski dziennikarz Toby Young na ścieżce swojej kariery dostrzegł dróżkę wiodącą wprost do Mekki wszystkich dziennikarzy – na nowojorski Manhattan. Spełniając swoje marzenia poznał świat sławnych i bogatych, gdzie piękne modelki są na wyciągnięcie ręki. Dosłownie. Przeżycia z tego okresu spisał w uszczypliwym pamiętniku, zatytułowanym bardzo chwytliwie: JAK STRACIĆ PRZYJACIÓŁ I ZRAZIĆ DO SIEBIE LUDZI...
Świat filmu w końcu upomniał się o swoje. Dostrzegając niezwykły potencjał drzemiący w powieści, stworzył kinową adaptację, która niechybnie stanie się hitem.

Fabuła ma się podobnie. Sydney Young redaguje marną gazetkę, która za cel stawia sobie jak największe szyderstwo z celebrities. Wkrótce, niewyróżniający się niczym "angol" dostaje propozycję pracy w jednym z największych amerykańskich magazynów. Leci więc do Ameryki, gdzie czeka go prawdziwa kąpiel w sławie gwiazd o których pisze. Nie ważne, że na początku marnuje swój talent na schlebianie grubym rybom z Hollywoodu...

W filmie, o dziwo, zgodziły się wystąpić prawdziwe gwiazdy. Główną rolę zagrał fantastyczny brytyjski komik Simon Pegg, widziany ostatnio chociażby w HOT FUZZ. Spisał się rewelacyjnie. Tak naprawdę to on jest tu motorem napędowym akcji.
Gag goni gag, a najczęściej jest to jego zasługa. Swoich pazurków wcale nie stępił, a wręcz przeciwnie! Niemiłosiernie zadziorny i drapieżny w znakomity sposób atakuje "nietykalnych". Na drugim planie same z siebie śmieją się obecne gwiazdki fabryki snów. Megan Fox miała tu tylko ładnie wyglądać i być głupiutka, i to udało jej się najlepiej. Miłą niespodziankę zrobiła Gillian Anderson, która w roli zimnej i wrednej Eleanor odnalazła się znakomicie.

Wszystko fajnie, fajnie, aktorzy spisują się znakomicie, dialogi skrzą się od dowcipu, ale jednak czegoś tu brak. Ta uszczypliwość nie jest na 100%. Prawdę powiedziawszy, naprawdę szczery jest tu właśnie Simon Pegg, który nie zna skrupułów. I chwała mu za to! Czy stał się, jak prawdziwy Toby Young, tego zapewne się nie dowiemy, ale świetnie pokazał przemianę szaraczka w grubą rybę dziennikarstwa. Reszta aktorów, choć również znakomita, blednie przy nim.

Mimo, że scenariuszowi można zarzucać zbytnią pobłażliwość w niektórych kwestiach, na plus zapisały się niektóre, jakże ciekawe, odwołania do światowej kinematografii. Nie są zbyt nachalne, a wręcz przeciwnie, tworzą dodatkowy smaczek filmu. "Nie jest pani Lebowski tylko Kowalski"! szkoda, że ta kwestia nie padła z ust Jeffa Bridgesa.

Komedia komedią, ale warto też skupić się na tej podskórnej warstwie filmu.
Pod przykrywką niezłej zabawy kryje się bezlitosna ocena współczesnego dziennikarstwa, które niejednokrotnie już dowiodło, że "schodzi na psy".
W dobie kolorowych pisemek i internetowych plotkarskich zwierzaczków, pogoń za sensacją i kłamstwa zastąpiły rzetelność, bo dzisiejszy żurnalista ma władzę!
To on może stworzyć, ale i zniszczyć każdą karierę!
Nie zawsze sprawiedliwe, ale jednak...

Oceń artykuł:

Wilczyca - 2008-10-10 17:12:57
Wilczyca
wprowadziłabym zakaz tworzenia tych "kolorowych pisemek". dzisiaj dziennikarstwo kojarzy się bardziej z plotką, sensacją itp. a tak być nie powinno.
Skomentuj ten artykuł Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.

Jest to wersja beta serwisu. W przypadku zauważenia nieprawidłowości w działaniu strony napisz do nas!
Chmurka tagów
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści i zdjęcia zamieszczane przez użytkowników na stronie cogito.com.pl, w części WIRTUALNEJ REDAKCJI.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS. Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Mindscape.